wtorek, 3 lutego 2015

"Poezje zebrane" – Bruno Jasieński

untitledAż osiemdziesiąt siedem lat (licząc od daty publikacji debiutanckiego tomiku) musieli czekać fani Brunona Jasieńskiego na pełne, krytyczne wydanie wszystkich jego dzieł powstałych w języku polskim. „Poezje zebrane” to prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników poezji czy historii literatury, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że autor „Buta w butonierce” nie jest (nadal) poetą zbyt popularnym, chętnie wznawianym.


Jasieński długo, bo chyba aż do końca życia, szukał dla siebie odpowiedniego miejsca, właściwej osobowości – stąd te wszystkie pozy, które przybierał. We Wstępie do tej książki Beata Lentas podniosła wiele ważnych kwestii związanych z czołowym futurystą, w tym właśnie o przybieranych przez poetę maskach. Autorka nie tylko pokazuje, jak żył, jak się zmieniał, ale przede wszystkim docieka, dlaczego tak było, skąd brały się te zmiany i jakie niosły konsekwencje.
jasienski bruno portret_4805729
Tytus Czyżewski, „Portret Brunona Jasieńskiego”
Pierwszą z obranych ról był futurysta-skandalista. Jednak pod tą maską krył się wrażliwiec, romantyk. Gdy ta poza przestała mu odpowiadać, wystarczać – porzucił ją na rzecz kolejnej – stał się komunizującym poetą proletariatu, by ewoluować do rangi „człowieka sowieckiego”. Ironią w życiu Jasieńskiego było to, że on wierzył w ideę tak bardzo, a jego bohaterowie nie wierzyli w niego. Podejrzany o szpiegostwo (zrehabilitowany w 1955r.) został rozstrzelany.
„Poezje zebrane” otwiera wydany po raz pierwszy w 1921 r. „But w butonierce”, zapowiadający najbliższą poetycką przyszłość Jasieńskiego. Już tutaj na pierwszym miejscu Wiktor Zysman (bo tak się naprawdę nazywał) postawił na skandal: obrzydzenie, odraza, szok, śmiech. Ale znalazły się tu także wiersze osobiste, jak np. „Ipecacuana” czy naszpikowane neologizmami „Panienki w lesie”, które zapowiadały już najbardziej charakterystyczną bodaj cechę poezji Jasieńskiego: szczególne rymowanie, w którym jako jeden z komponentów pary rymowej pojawiał się wyraz obcojęzyczny (wymowa). Historia literatury polskiej pokazała, że poeta był jednym z najlepszych wśród posługujących się tym chwytem. Wielką wagę przykładał także do rytmu, co poświadczają choćby „Marsz” czy dedykowany tragicznie zmarłej siostrze Reni (Irenie) „Deszcz” (ukochany wiersz autora). nic
Do zbioru włączona została na wskroś futurystyczna „Pieśń o głodźe” – prawdziwy hołd oddany Miastu (zawsze pisanemu wielką literą) i nowoczesności. To Miasto właśnie pisze tu nową poezję, która działa na odbiorców jak śilny elektryczny prąd, co więcej, jest  tak wystarczająca, że w Prologu już Jasieński wykrzykuje: Poeći, jesteśće ńepotszebńi! W tym utworze poeta z Klimontowa zdradził, skąd się biorą jego wszystkie makabryczne wiersze, skąd te „dziwne” tematy:
czytam świeże, pahnące farbą dźenńiki,
z bijącym sercem pszeglądam rubryki wypadkuw,
kture mńe kłują, jak ostre pilńiki.
Policyjna kronika zdarzeń to dla Brunona źródło inspiracji, upatruje w niej odbicia prawdziwego oblicza społeczeństwa: oto jest prawdźiwy, ńenamalowany teatr. Jak na estetykę futurystyczną przystało, Jasieński skandalizuje, ocierając się o bluźnierstwo – porównuje Miasto do Chrystusa, pogłębieniem tego wizerunku jest nadanie mu wszystkich turpistycznych motywów.
Niech czytelnik jednak nie zraża się tą pisownią pozbawioną zasad ortografii, wydawca wszak zadbał o odbiorców i teksty futurystyczne przedrukowane są w dwóch wersjach: oryginalnej i językowo poprawnej.
„Ziemia na lewo” to literackie odbicie kolejnego wcielenia miłośnika (i tłumacza) twórczości Majakowskiego, Błoka, Siewieranina. Jak sam autor podkreślał, jest to tom poświęcony „człowiekowi masy (…), ukrytemu bohaterowi dziejów”. Znalazły się tu m.in. znane już z wcześniejszych publikacji utwory – „Marsz” i „Śpiew maszynistów”.
Są dwa największe dzieła życia Jasieńskiego – „Palę Paryż” i „Słowo o Jakubie Szeli”. Temu drugiemu poświęcił najwięcej czasu i zdrowia, spodziewając się zasłużonej, jak mniemał, sławy. Zawiódł się poeta ogromnie, nie pierwszy i nie ostatni raz.
Ostatnim punktem tomu są „Wiersze rozproszone” – i te są najciekawsze, bo najmniej popularne. Znajdą się tu zabawy językiem, formą, poetyckie eksperymenty, znane serie bajek czy kąśliwe „Epitaphia Wielkich Polaków”. Ten ciekawy zbiorek różności charakteryzuje Jasieńskiego jako interesującego, ciekawego świata, możliwości języka twórcę. Często dość złośliwego, ale i trafiającego w sedno, bacznego obserwatora o wielkim poczuciu humoru, wiernego swoim przekonaniom, nadwrażliwego na punkcie własnych utworów.
„Poezje zebrane” kończą komentarze do poszczególnych cząstek, będące uporządkowanym spisem pierwodruków utworów Jasieńskiego oraz wyjaśnieniem niektórych kwestii, m.in. dedykacji itp. O ile z poglądami i postawą autora „Nóg Izoldy Morgan” (próbował swych sił również w powieści lub dramacie) można dyskutować, nie zgadzać się czy nawet potępiać, tak talentu i miłości do literatury nie można mu odmówić. Nieszczęśliwy i niespełniony za życia, po śmierci również traktowany dość marginalnie, a przecież jego twórczość to bogactwo różnych form i lirycznych dróg. Warto o nich pamiętać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz